Kredyt i pożyczka to dwa różne produkty finansowe, choć w codziennym języku często używamy tych słów zamiennie. Najważniejsza różnica? Kredyt to pieniądze na konkretny cel (np. auto, mieszkanie), które bank wypłaca bezpośrednio sprzedawcy lub Tobie pod warunkiem udokumentowania wydatku. Pożyczka gotówkowa to gotówka, którą dostajesz na konto i możesz wydać na co chcesz – żadnych pytań, żadnych faktur do pokazania. Zobaczmy to na przykładzie zakupu auta.
Dlaczego kredyt samochodowy jest tańszy niż pożyczka?
Bank przy kredycie samochodowym wie dokładnie, na co idą pieniądze. Co ważniejsze – ma zabezpieczenie: jeśli przestaniesz spłacać, przejmie samochód. To obniża jego ryzyko, więc oprocentowanie spada często poniżej 10% rocznie. W pożyczce gotówkowej bank nie ma pojęcia, czy kupisz auto, czy wyjeżdżasz w podróż dookoła świata. Nie ma też zabezpieczenia – dlatego doliczą Ci 15-20% rocznie, czasem więcej.
Różnica dla Ciebie? Przy kredycie na 50 000 zł na 5 lat zapłacisz około 6 000-8 000 zł odsetek. Przy pożyczce? Nawet 15 000-20 000 zł. To cena za elastyczność.
Kiedy pożyczka gotówkowa ma sens przy zakupie auta?
Są sytuacje, gdy pożyczka jest lepszym (często też jedynym) wyborem, nawet jeśli kosztuje więcej:
Kupujesz auto z rąk prywatnych – większość banków nie da kredytu samochodowego na „ogłoszeniówkę”. Chcą faktury VAT od dealera lub salonu. Jeśli masz oko na konkretne BMW od kolegi, zostaje Ci pożyczka.
Potrzebujesz kasy błyskawicznie – pożyczka gotówkowa to czasem decyzja w 15 minut online. Kredyt samochodowy? Wizyta w banku, wycena auta, umowa u dealera. Jak sprzedawca mówi „dziś albo wcale”, pożyczka wygrywa.
Chcesz zostać pełnoprawnym właścicielem od razu – przy kredycie samochodowym auto jest obciążone w CEPiK (Centralna Ewidencja Pojazdów). Teoretycznie nie możesz go sprzedać bez zgody banku przez kilka lat. Przy pożyczce? Auto jest Twoje bez gwiazdek.
Czego banki nie mówią głośno: koszty ukryte
Niezależnie czy wybierzesz kredyt czy pożyczkę, oprócz oprocentowania zapłacisz:
-
prowizję (zwykle 2-5% kwoty) – negocjowalna, szczególnie przy większych kwotach
-
ubezpieczenie niskiego wkładu (tylko kredyt samochodowy) – jeśli dajesz mniej niż 20% wkładu własnego
-
ubezpieczenie spłaty kredytu – bank będzie namawiał, ale to opcja (i często nieuzasadniony koszt dla 25-latka)
Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania (RRSO) to jedyna liczba, która pokazuje prawdziwy koszt. Ignoruj reklamowe „od 4,99%” – patrz na RRSO dla Twojego profilu.
Jak nie dać się wrobić w złą decyzję?
To często powtarzający się błąd: osoby w młodym wieku biorą „maksymalną kwotę, jaką bank dał”, bo przecież „może się przydać”. Efekt? Rata 1200 zł miesięcznie przy pensji 4500 zł. Pierwsza awaria auta i spirala długu gotowa.
Bezpieczna zasada 20/4/10:
-
20% wkładu własnego (jeśli możesz – ogranicza prowizje i obniża ratę)
-
4 lata maksymalnie (im dłużej, tym więcej zapłacisz)
-
10% miesięcznych dochodów netto to maksymalna rata (nie 20%, nie 30% – 10%)
Jeśli auto za 50 000 zł przy pensji 4500 zł wymusza ratę 1400 zł – to nie jest auto w Twoim budżecie. Kropka.
Co zrobić teraz?
-
Sprawdź swoją zdolność kredytową – większość banków ma kalkulatory online, nie musisz iść do oddziału
-
Zdecyduj: salon czy prywatnie – to determinuje produkt
-
Zbierz oferty minimum 3 banków – różnice w RRSO potrafią sięgać 5 punktów procentowych
-
Negocjuj prowizję – szczególnie jeśli masz stałą umowę i czystą historię kredytową
I ostatnia rzecz: jeśli kupujesz pierwsze auto w życiu, nie bierz kredytu na maksymalną kwotę, którą się kwalifikujesz. Koszty ubezpieczenia AC dla młodego kierowcy (2 000-4 000 zł/rok), paliwo, przeglądy – to wszystko przyjdzie po racie. Zostaw sobie margines bezpieczeństwa.
Artykuł powstał przy współpracy z Szukamy Kredytu – Kompleksowe Doradztwo Kredytowe